Zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych już obowiązują. Ustawodawca, naiwnie wierząc w dobrą wolę praktyków, wprowadził zasadę prostą jak regulamin windy:
pełnomocnik nie głosuje przy wyborze ani odwołaniu członków rady nadzorczej i zarządu.
I tu na scenę wchodzi duet dobrze znany każdemu Walnemu — Pan Mecenas z Panią Mecenas. Nos wietrzy szybciej niż paragraf, a w tekście ustawy… ach! mała dziurka.
Bo przepis mówi o głosowaniu przy powołaniu i odwołaniu.
Nie mówi nic o powołaniu osobno i odwołaniu osobno.
Wystarczy więc sprytna operacja na porządku obrad:
– punkt 7: powołanie członków
– punkt 8: odwołanie członków
Bez spójnika „i”. Bez problemu. Voilà! Pełnomocnicy wracają do gry.
Nie trzeba już nawet tłumaczyć ludziom ustawy. Wystarczy zaprosić najbardziej oddanych pomocników — najlepiej przy partyjce brydża — i przypomnieć im, gdzie stoi krzyżyk na karcie do głosowania.
Ustawa miała przeciąć patologie, a przecięła… zdanie na pół.
Zarząd może więc znów wrócić z Walnego z nową pulą głosów, zgodnie z literą prawa — a duch? Duch, jak zwykle, został w szatni.





